Ufff…
Parę dni się nie pisało
. No cóż, miałem wymagające zajęcie…
Jakiś czas temu, od znajomka dostaliśmy laptop (mama potrzebowała “mobilnej maszyny do pisania”). Niestety- przy próbie przeinstalowania systemu (chciałem win 2k zainstalować, bo xp zarzynał ten sprzęt) padł cdrom (zepsuł się). No i tak laptop poszedł w odstawkę, mama kupiła sobie nowego, etc. etc.
Ostatnio jednak sobie o nim przypomniałem. Pierwsza myśl- “Minidystrybucja na pendrive!”. Tak więc spróbowałem slax’a. Niestety- 1.2Ghz-owy, wyposażony w 2 wejścia usb 2.0, czytnik zip, zepsuty cdrom i chipset SiS laptop nie miał możliwości bootowania z usb… Wtedy przypomniał mi się Damn Small Linux- 50-megowe dostro nagrywalne na dyskietkę i pena. Znalazłem wariant floppy->bootowanie->ładowanie z pena i wszystko gra ;]. Teraz gra, fakt, choć z konfiguracją problemów co niemiara. Można sobie jednak poradzić, a system jest bardzo funkcjonalny, lekki i co najważniejsze- szybki oraz przenośny ;]. No i mam własnego lapka. Planuję go jeszcze w wi-fi podpinaną do usb wyposażyć, ale to jeszcze odległe plany….
Hehe nieźle ale to samo mogłeś zrobić z każdym innym distrem – na pena i z dyskietki. A DSLa nie próbowałem ^^ Podobno niezły. Co do Wi-Fi, karta wewnętrzna(nie na USB) tańsza niż na USB(z tego co słyszałem).
Pzdr,
Dev
Nie każdym. Mało które odpala się od razu z dyskietki (przynajmniej wtedy się nie odpalało
). Linux prze do przodu, pojawia się coraz więcej rozwiązań. A co do karty- pomyślę. W chwili obecnej lapek jest u mamy w pokoju, ale jakoś nie kwapią się ze zwracaniem go ofiarodawcy (zepsuty cdrom i te sprawy)