Archiwum dla luty, 2008

28
lut
08

Dół…

Mam cholernie dołujący tydzień… Wszystko zdaje się działać naprzeciw mnie:

  • nie przeszedłem eliminacji do konkursu informatycznego,
  • niekończące się pasmo sprawdzianów napisanych prawie idealnie, ale nie idealnie ;/,
  • rodzice i kłótnie o religię,
  • i kilka innych ;/.

Krótko mówiąc – do zarąbania. Nie chcę jednak całego wpisu poświęcać przeżyciom wewnętrznym, które prawdopodobnie niezbyt zainteresują osoby złaknione tematyki IT, o jakiej traktuje ten blog. Żeby więc nie odbiec od reguły, wspomnę o zadaniu z matematyki, które sobie sprytnie rozwiązałem. Zadanie polegało na wyznaczeniu “kilku” trójek pitagorejskich (spełniających równanie a^2 + b^2 = c^2). Założyłem się z nauczycielką, że wyznaczę na jutro 100 takich… Co z takim zadaniem robi miłośnik algorytmiki? Pisze algorytm :D . Nie warto się rozpisywać, lepiej po prostu zobaczyć:

Praca

Kod

21
lut
08

HTML 5

To się porobiło… Po ponad 10 latach od wydania HTML 4, W3C, wprowadza (narazie jeszcze jako Draft, później standard), nowy standard języka HTML – HTML 5.

Nowa odsłona HTML-a została pozbawiona 15 tagów, a dodano do niej około 25 nowych elementów/tagów. Po szybkim rzucie okiem na “HTML 5 differences from HTML 4″ można zauważyć, że nowy język stawia duży nacisk na funkcje multimedialne i interakcję z użytkownikiem. Nasuwa się jedynie pytanie… Po co? Czy HTML 4 jest zły? Przecież wystarcza do wyświetlania stron, a wprowadzanie nowego standardu jedynie narobi bałaganu. Przeglądarki będą niekompatybilne, deweloperzy będą musieli przyzwyczaić się do nowych elementów itp., etc., itd….

Wszystkim zainteresowanym tematem polecam specyfikację HTML 5 .

17
lut
08

Drobnostki

Od pewnego czasu, korzystając codziennie z komputera, zauważałem pewne drobne zmiany/wydarzenia o których wartoby napisać na blogu. Nigdy jednak mi nijak nie pasowały do tematu notki, więc teraz, umieszczam je razem w tym jednym wpisie;

Zmiany na WP. Wirtualna Polska prze do przodu. Zaczęło się od wprowadzenia dla poczty edytora typu WYSIWYG (What You See Is What You Get), potem zwiększyli limity załączników do 50mb i dodali kilka dodatkowych usprawnień, a bardzo niedawno bo 13 lutego, zmienili całkowicie wygląd poczty na nowy, lżejszy i generalnie lepszy. Brawa dla adminów, tak trzymać :) .

Firefox 3.0 Beta 4. Już jest! Kilka dni temu wyszła wersja beta 4 nadchodzącej przeglądarki Firefox 3! Co, jako zagorzały tester mogę powiedzieć? Beta 3 chyba była ciut lepsza. Brakuje mi kilku fajnych funkcji, jakie były w beta 3 (zapisywanie stanu przeglądarki etc), ale jest też kilka pożytecznych zmian. Jak zawsze jednak przy beta testach, i tu nie obywa się bez potknięć; przeglądarce zdarza się zawiesić i po prosu wyłączyć przy obsłudze elementów flash, a co dopiero flash i strumieni (youtube, wrzuta itp.).

Pluginy do Firefoksa. Apel do wszystkich użytkowników tej przegenialnej przeglądarki: Używajcie pluginów! Są naprawdę użyteczne. Ze swojej strony chciałbym polecić gorąco  Adblock Plus – plugin skutecznie blokujący “98% niechcianych reklam” – w moim przypadku blokuje wszystkie niechciane i to na ustawieniach dla USA :D .

Penryn. Na koniec wspomnę jeszcze o nowej linii procesorów Intela w technologii 45nm. Już w marcu wejdą w obieg, a najtańsze modele ze względu na tani proces produkcyjny będą kosztowały <1000 zł. Osobiście mam nadzieję, na wyrwanie Extreme… :D

16
lut
08

Kino 2

Z okazji… a właściwie z okazji czego? Chyba dnia-po-walentynkach, byłem wczoraj w kinie. Jak zwykle w tym przypadku, skrobnę co-nieco o filmach;

Lejdis. Mhmmm. 7/10? Zbyt wulgarny. W pierwszej scenie pada 50-100 przekleństw… A tak poza tym to film, jest naprawdę dobry i daje nadzieję, że nasza rodzima kinematografia zaczyna odbijać się od dna :D . Przyjemnie się oglądało, niektóre gagi i “potoki słów” były genialne :D .

Pokuta. No, no… Nie powiem, spodobał mi się. Bardzo dobre zdjęcia i świetna oprawa dźwiękowa (bo to w końcu melodramat :) ). Momentami pauzy (bez dialogów) były ciut przydługie i zaczynałem “wyłączać się”, ale poza tym bardzo dobrze się oglądało. Fabuła nie była genialna, ale bardzo dobra. Wielkim plusem filmu było świetne zakończenie. “Kopniak” w psychikę widza. Wielki plus tego filmu ;] . W mojej ocenie, 8/10.

13
lut
08

Walentynki

Ten dziwny dzień już jutro…

Co mogę o nim napisać? A no, dla przykłady, że w tym roku go nie obchodzę. Oczywiście kartkę, jeśli ktoś uzna za rzecz stosowną wysłanie mi takiej, przyjmę ale sam rozsyłać nie będę (w wolnym tłumaczeniu – olałem sprawę ;P ).

A przy okazji parę wariacji na temat dnia jutrzejszego…

Prezenty. Od pewnego czasu, sztandarowym elementem Walentynek są właśnie prezenty. Najczęściej są to różnorakie serduszka, misiaczki i inne durnostojki oraz zbieracze kurzu. Zdarzają się jednak prezenty niekonwencjonalne od serwera dedykowanego z łączem 8GB, czy telefonu bez silmocka poczynając, przez druciane stringi  z kłódeczką ;D, zgniatarkę do butelek, czy czekoladowego penisa, na niewątpliwym hicie tego sezonu – “ocieplaczu na siusiaka” – kończąc :D .

Życzenia. Niedozownym elementem walentynek są wazeliniarskie i mało z reguły prawdziwe życzenia w stylu kochamCięnazabój. Większość wazeliniarzy wie też, że o życzenia najłatwiej w internecie. No bo skoro już nawet homilie można w sieci znaleźć…

Trochę historii.

Walentynki – święto zakochanych, obchodzone 14 lutego. Nazwa „walentynki” pochodzi od imienia św. Walentego, patrona zakochanych .
Do Polski zapożyczone zostało z kultury francuskiej i krajów anglosaskich w latach 90..

Czyli Wikipedia pełną gębą :D

Nie pozostaje mi już nic innego, jak życzyć wszystkim obchodzącym Walentynki szczęścia, zdrowia, miłości, czy czego tam w tym dziwacznym dniu chcecie :P

08
lut
08

Czemu Linux?

Zainspirowany tym wpisem postanowiłem stworzyć listę powodów, dla których Linux jest lepszy niż Windows, czy MacOS. Oto ona:

  1.  System jest udostępniany na licencji OpenSource (GNU/GPL), co oznacza, że nigdy nie będzie płatny oraz zawsze będę mógł zajrzeć sobie do kodu źródłowego systemu, skopiować ikonki, skopiować pół systemu i nagrac koledze, zmienić nazwę i podpisać swoim nazwiskiem i będzie to w 100% legalne.
  2. [Wynika z ^ ] Działając w systemie Linuksowym nie muszę bać się o licencję, prawa autorskie i inne tego typu pier… mało ważne rzeczy.
  3. Za pomocą jednego programu mogę zainstalować wszystkie potrzebne aplikacje. Nie muszę siedzieć godzinami na Googlach/eMule’u, żeby znaleźć niezawirusowaną, oryginalną, niepłatną instalkę jakiegoś programu, tylko po to, aby po instalacji ujrzeć pięknego BSoD’a….
  4. Nie muszę martwić się o sprzęt. Na moim 7-dmio letnim (tak! 2001 rocznik!) staruszku, z Nvidią GeForce 4200Ti i Athlonem XP 2000+ kręconym do 1.72GHz, z 512MB RAM uruchamiam system ze wszystkimi “fajerwerkami” przewyższającymi Vistę n! razy w około minutę… Dodatkowo, pewne obrazowe porównanie: Fedora Core 6 + Fajerwerki + Odtwarzacz + Komunikator + Firefox = zużycie ramu równe 62% (345 MB). Świeżo zainstalowany Windows Vista u mojego kolegi: Windows Vista + Standardowy Aero + Gadu-Gadu = zużycie ramu równe 42%…. z 2GB, co daje nam ponad 800MB… Że tak się wyrażę, “żal”.
  5. System jest stabilny. Stara, obrazowa prawda – “Okres czasu pomiędzy restartami Windowsa liczy się w miesiącach, czasem tygodniach. Dla Linuksa liczy się go w latach.”.
  6. Sterowniki – koniec z instalowaniem dziwnych sterownikoaplikacji_działających_w_tle z 1001 płyt dołączonych do komputera. Mało jest w tej chwili sprzętu, którego nie dałoby się uruchomić pod Linuksem. Znakomita większość jest wykrywana i instalowana automatycznie.
  7. Nie muszę bać się o moje dane. Na partycji ext2/3 nie muszę bać się o utratę ważnych danych. Nie wymaga defragmentacji oraz, jak określają to specialiści od M$, “normalnego sposobu konserwacji dysku”, jakim jest formatowanie….
  8. Nie muszę bać się o bezpieczeństwo. O wirusach już zupełnie zapomniałem… O firewalla się nie martwię, bo istnieje piękne iptables oraz SELinux, które przewyższają zwykłe firewalle pod wieloma względami (od konfigurowalności począwszy, na końcowym efekcie kończąc).
  9. Mam wybór. Mogę wybierać pomiędzy wieloma różnymi dystrybucjami Linuksa znajdując w ten sposób tę, która najbardziej przypadnie mi do gustu/będzie odpowiadała moim potrzebom/najlepiej poradzi sobie z moim sprzętem/etc.
  10. Mam wybór. Większość dystrybucji dostarcza ogromną liczbę różnych pakietów, którymi mogę w dowolny sposób zarządzać. Mogę znaleźć  program najbardziej mi odpowiadający z listy wielu podobnych.
  11. Nie jestem uzależniony od komercyjnych rozwiązań. Chcesz Office’a? Masz OpenOffice.org, chcesz Photoshopa? Masz Gimp’a! Chcesz Painta? Masz KolourPaint’a! Chcesz WindowsMediaPlayer’a? Masz MPlayera! Chcesz Winampa? Masz Amarok’a! etc.
  12. Nie jestem skazany na Explorer’a – w każdej dystrybucji można wybrać jeden z wielu różnych menedżerów okien.
  13. Nie muszę martwić się o aktualność oprogramowania – system zaktualizuje je za mnie :) .
  14. Mogę jednocześnie pracować na 4 pulpitach z różnymi ustawieniami oraz na wielu kontach różnych użytkowników.
  15. Nie muszę bać się o pamięć. Linux świetnie sobie z nią radzi. Dla zainteresowanych radzę utworzyć 100000 elementową tablicę w systemie M$ Windows…

Możnaby tak jeszcze dłuuugo i barwnie…

Uwagi mile widziane, byle konstruktywne :D . W myśl zasady “No flame, no fun!”.

07
lut
08

Montowanie filmu, czyli “Praca pod M$ Winzgrozą xP” cd..

Victoria!

Udało mi się, mimo 38-stopniowej gorączki (grypa) i późnej pory (1:35) ukończyć wreszcie montaż i nagrać film na DVD.

Przy okazji kilka wskazówek-przemyśleń na temat pracy pod M$ Windows XP…

  1. WOOOOOOLNY!!! Pracując w tym systemie przez 3 godziny spokojnie można zarezerwować sobie jakieś 2 na rozmowy telefoniczne, kawę, herbatę i film na Polsacie. Jak czasem Wina dorwie “zamuł”, to potrafi nie odpowiadać przez jakieś pół godziny.
  2. Zawodny… Oprogramowanie w tym systemie, jak i sam system są pod tym względem tragiczne. Dla przykładu – końcówka montowania filmu w Movie Makerze, chcę zapisać efekty pracy, a tu krach! Program padł… I jak tu nie tracić cierpliwości…
  3. “Japierdole” – tak właśnie najtrafniej można określić wygodę szukania i korzystania z darmowego oprogramowania. Że nie wspomnę, że znakomita jego większość i tak jest płatna, gdyż wymaga rejestracji…

Reasumując; kiedy tylko skończyłem montaż filmu, przeniosłem się na Linuksa i tam bez żadnych problemów przekonwertowałem film na odpowiedni format i wypaliłem go na DVD (do czego na Winzgrozie potrzebowałem 3 różnych programów, co i tak koniec końców nie pozwoliło mi utworzyć DVD). Poniżej przedstawiam prostą instrukcję czynności do tego potrzebnych (wybiórcze tłumaczenie tego artykułu):

  1. Konwertujemy plik filmowy do MPEG-2:
  2. mencoder -oac lavc -ovc lavc -of mpeg -mpegopts format=dvd -vf scale=720:576,harddup \
    -srate 48000 -af lavcresample=48000 \
    -lavcopts vcodec=mpeg2video:vrc_buf_size=1835:vrc_maxrate=9800:vbitrate=5000:keyint=15:aspect=16/9:\
    acodec=ac3:abitrate=192 -ofps 25 -o nazwa_pliku_wyjsciowego.mpg nazwa_pliku_wejsciowego.format

  3. Tworzymy strukturę właściwą dla płyty DVD:
  4. dvdauthor -o dvd file="nazwa_pliku_wejsciowego.mpg" chapters="0,0:10,0:20,0:30,0:40,0:50"
    Możemy pominąć “chapters”, jeśli nie chcemy dzielić DVD na sekcje.

  5. Wypalamy płytę:
  6. growisofs -dvd-compat -Z /dev/dvdrw -dvd-video ./dvd/
    Pamiętamy przy tym, by /dev/dvdrw zastąpić adresem naszego nośnika DVD (w praktyce często nie trzeba niczego zmieniać :) ).

Voilá! Teraz pozostaje nam jedynie przynieść sobie popcorn, włożyć płytę do odtwarzacza i cieszyć się gotowym filmem :)

Na koniec wspomnę tylko, że warto poeksperymentować z opcjami mencodera (których ma naprawdę duuuuużo!), aby znaleźć najlepszą dla siebie konfigurację (aspekt, rozdzielczość etc.).

05
lut
08

Praca pod M$ Winzgrozą xP

Nie ma jak projekt na WOS. Uparliśmy się, że będzie film… I będzie film. A kto go zmontuje?

No któżby inny niźli ja…

I jak zwykle nie obywa się (jestem w trakcie montażu) bez problemów.

Najpierw kamera odmawiała posłuszeństwa. Trzeba było oddać informatykom, żeby wydarli filmy z jej dysku twardego (:D).

Kiedy już to było załatwione, trzeba było konwertować pliki mpg na avi, bo Linuksowy Kino mpg-ów nie obsługuje. Nawet po konwersji, Kino okazał się bezradny wobec filmów do edycji. Wtedy to, ze względu na brak czasu, musiałem przełknąć swoją dumę i włączyć M$ Winzgrozę.

Nadszedł moment, dla którego jedynie trzymam jeszcze Win na dysku. Moment w którym przez niezgodność typów, brak czasu czy jakikolwiek inny czynnik będę skazany na pomocną dłoń z Redmond…

Po uruchomieniu od dawna nieużywanego Windowsa XP, doznałem szoku… Pierwsza myśl-”Jak ten system mógł mi się kiedyś podobać!?”. Pixeloza, sztywne, brzydkie okna, idiotyczne kolory i ta genialna funkcjonalność. No nic, przemogłem się jakoś i zabrałem się do pracy z Movie Makerem.

Wszyscy, którzy tak jak ja, mieli okazję wypróbować WinXP w 2001 roku, pamiętają zapewne funkcjonalność tego programu… Faktycznie, w pierwszej wersji program potrafił się nagle wyłączyć i całą pracę “pioruny łogniste, siarczyste” i uwalnianie zajętej przez program pamięci RAM wspólnymi siłami trawiły zostawiając użytkownika w stanie bliskim desperacji. Można śmiało powiedzieć, że teraz jest lepiej. Owszem, bugi są. Nawet niemało. Z programem można już jednak mniej  lub bardziej współpracować.

Sama współpraca z programem, to jednak nie wszystko. Jest przecież jeszcze system działający w tle. A ten zdawał się działać zupełnie odwrotnie do moich poleceń…

Dla przykładu:

Kiedy go uruchomiłem, kazał się wyłączyć (uruchom ponownie, aktualizacje).

Kiedy uruchomiłem odtwarzanie filmu, odtwarzanie zatrzymało się i nie chciało ruszyć dalej.

Kiedy uruchomiłem Windows Movie Makera, ten się nie uruchomił (musiałem zabić proces).

I tym podobne….

No i oczywiście, na każdym kroku z ekranu aż cieknie komercja. Dla przykładu zapisywanie gotowego filmu w Movie Makerze… Zgadnijcie jaki format? No jakiżby inny, jak nie WMV! A jest przecież tyle LEPSZYCH alternatyw….

Trzymajcie za mnie kciuki – wojuję dalej. Dzień sądu, pokaz premierowy już we czwartek…

01
lut
08

Gentoo cd…

Uffff… Pufff….

Gentoo zainstalowany :D . No przynajmniej kernel i podstawowe usługi. Nie ma jeszcze menedżera okien oraz większości planowanych aplikacji. Wszystko jednak dołączę w swoim czasie (czyli, jak będę miał czas :D ).

Owszem, nie obyło się bez problemów. Największymi była gigantyczna (:P) temperatura laptopa oraz nieznajomość tematyki związanej z hardwarem. Wszystko do nadrobienia, aczkolwiek były problemy ze sterownikami do ethernetu (nie dołączyłem do kernela; specjalne podziękowania dla chłopaków z #gentoo.pl – szczególnie akroplas’a i Qlawy’ego ;]) i z trybem frame buffera na starcie (opcje miały inne wartości, niż w handbooku :| ) ale już wszystko w miarę działa. Dziś prawdopodobnie zabiorę się za dalsze konfigurowanie i instalowanie potrzebnych aplikacji.

A teraz trochę z innej beczki….

Mamy weekend. To niewątpliwie sukces :D . Może przez pogodę, może z innych względów, ubiegły tydzień strasznie mnie zmęczył. Gdy pomyślę o przyszłym, opadają mi wręcz ręce…

Poza tym, na horyzoncie rysują się rosnące, czarniejące sylwetki (po podliczeniu) ośmiu konkursów:

  • drugi etap Olimpiady Informatycznej Gimnazjum (ogólnopolski, nie ukrywam, zależy mi bardzo na niej),
  • Szkolna Liga Historyczna (ogólnopolski, organizowany przez czasopismo “Mówią Wieki”),
  • konkurs fizyczny (chyba ogólnopolski),
  • konkurs matematyczno-ekonomiczny (mało jeszcze o nim wiem, ogólnopolski),
  • DialNet Masters (konkurs informatyczny, ogólnopolski, drużynowy),
  • konkurs informatyczny organizowany przez LO IV w Szczecinie (ogólnopolski),
  • konkurs na prezentację regionu w języku angielskim (malo wiem, chyba ogólnopolski, drużynowy) [zrezygnowałem z niego] ,
  • kangur (stary, dobry, dobrze znany, tłumaczyć nie trzeba :P ).

Ufff… Będzie ciężko…