Nie ma jak projekt na WOS. Uparliśmy się, że będzie film… I będzie film. A kto go zmontuje?
No któżby inny niźli ja…
I jak zwykle nie obywa się (jestem w trakcie montażu) bez problemów.
Najpierw kamera odmawiała posłuszeństwa. Trzeba było oddać informatykom, żeby wydarli filmy z jej dysku twardego (:D).
Kiedy już to było załatwione, trzeba było konwertować pliki mpg na avi, bo Linuksowy Kino mpg-ów nie obsługuje. Nawet po konwersji, Kino okazał się bezradny wobec filmów do edycji. Wtedy to, ze względu na brak czasu, musiałem przełknąć swoją dumę i włączyć M$ Winzgrozę.
Nadszedł moment, dla którego jedynie trzymam jeszcze Win na dysku. Moment w którym przez niezgodność typów, brak czasu czy jakikolwiek inny czynnik będę skazany na pomocną dłoń z Redmond…
Po uruchomieniu od dawna nieużywanego Windowsa XP, doznałem szoku… Pierwsza myśl-”Jak ten system mógł mi się kiedyś podobać!?”. Pixeloza, sztywne, brzydkie okna, idiotyczne kolory i ta genialna funkcjonalność. No nic, przemogłem się jakoś i zabrałem się do pracy z Movie Makerem.
Wszyscy, którzy tak jak ja, mieli okazję wypróbować WinXP w 2001 roku, pamiętają zapewne funkcjonalność tego programu… Faktycznie, w pierwszej wersji program potrafił się nagle wyłączyć i całą pracę “pioruny łogniste, siarczyste” i uwalnianie zajętej przez program pamięci RAM wspólnymi siłami trawiły zostawiając użytkownika w stanie bliskim desperacji. Można śmiało powiedzieć, że teraz jest lepiej. Owszem, bugi są. Nawet niemało. Z programem można już jednak mniej lub bardziej współpracować.
Sama współpraca z programem, to jednak nie wszystko. Jest przecież jeszcze system działający w tle. A ten zdawał się działać zupełnie odwrotnie do moich poleceń…
Dla przykładu:
Kiedy go uruchomiłem, kazał się wyłączyć (uruchom ponownie, aktualizacje).
Kiedy uruchomiłem odtwarzanie filmu, odtwarzanie zatrzymało się i nie chciało ruszyć dalej.
Kiedy uruchomiłem Windows Movie Makera, ten się nie uruchomił (musiałem zabić proces).
I tym podobne….
No i oczywiście, na każdym kroku z ekranu aż cieknie komercja. Dla przykładu zapisywanie gotowego filmu w Movie Makerze… Zgadnijcie jaki format? No jakiżby inny, jak nie WMV! A jest przecież tyle LEPSZYCH alternatyw….
Trzymajcie za mnie kciuki – wojuję dalej. Dzień sądu, pokaz premierowy już we czwartek…
Ja też musze trzymać jeszcze kilkanaście (dziesiąt) dni dopóki system informatyczny zacznie świadczyć mi PeKaO zamiast BPH ;/ Pieprzone zabezpieczenia ;p
Kornakiewicz: starsza musiała zrobić parę przelewów, spoko… Wchodzę na stronę banku i… KURWA! “strona działa tylko pod M$ Internet Exploiter”. ŻAL.PL. Tylko gdzie ja teraz kurwa wezmę badzIEwIE? W dodatku ta strona nie tylko wymagała badzIEwia, ale tylko na nim działała!(ponieważ nawet ustawienie useragent.override w about:config na IE nie podziałało – były tylko krzaczki).