Na wstępie wspomnę jedynie, że poprzedni post to prowokacja - nie, nie jestem apostatą, nie nie planuję rozłamu w kościele katolickim
.
Jaki był cel tej prowokacji? Były nim… wasze komentarze! W większości krytyczne. Wiele osób wzięło to nawet za żart. I szczerze mówiąc ja im się nie dziwię - kto by wierzył w konia szybszego od śmierci, którego nikt nigdy nie widział, który mieszka w królestwie którego znowu nikt nie widział, który stworzył wszystko i wszystkich choć nikt nie ma na to dowodów… Bzdurne, nieprawdaż?
Ale zaskakujący jest fakt, że wiara w Boga jest tak samo bzdurna i niedorzeczna. Śmialiście się i dziwiliście na myśl o koniu który jest początkiem wszystkiego, jest wszechmocny itp. itd., mimo że zgodnie z tym co głosi Kościół, wiara w Boga opiera się na dokładnie tym samym! (wyjąwszy skrzydła i inne artefakty stricte z koniem związane).
Teraz pewnie większości katolików zagotowała się krew i będą bluzgać oraz próbować mi wmówić, że Bóg a Abudilin to zupełnie co innego, że Bóg jest jedyny itp. itd. A widział ktoś kiedyś Boga? -A widział ktoś kiedyś Abudilina? -”Błogosławieni Ci co nie widzieli a uwierzyli”… Brzmi znajomo, nieprawdaż?
Teraz warto sobie zadać pytanie - Dlaczego? Dlaczego na myśl o wszechmogącym koniu ze stajni 3,5 km pod ziemią wydaje nam się śmieszna i niedorzeczna, a wiara w Boga dalej jest tą piękną, świętą i “jedyną słuszną”?
Odpowiedź jest prosta. Już od dziecka wychowano nas w przekonaniu, że Bóg istnieje, a coś takiego, jak wszechmogący koń ze skrzydłami nietoperza nie. Gdyby w dzieciństwie powiedziano nam, że ten koń istnieje itp itd, to teraz śmialibyśmy się z katolików. Stąd właśnie na świecie tyle wyznań i odmiennych religii.
I tu rodzi się pytanie. Skoro każda z tych religii istnieje dlatego, że od dzieciństwa w tamtej kulturze wpajano ludziom takiego, czy innego boga/bogów, to czy nasza, katolicka religia jest “jedyną słuszną”? Czy ona czasem też nie jest jedynie wynikiem “wpajania”? Czy nie jest tak samo bzdurna i nieprawdziwa jak wiara w Abudilina (tak, zmyśliłem go
). To prowadzi nas już do bardzo poważnych pytań podważających sens religii i wiary. Jeśli chcecie, zadajcie je sobie sami, ja już pewnie dość narobiłem sobie wrogów. Wnioski, myślę że już wyciągnęliście.
Na koniec chcę jeszcze wspomnieć, że mam na celu jedynie zmuszenie was do myślenia. Nie skłaniam nikogo do zmiany religii, nie mówię, że Kościół Katolicki jest zły, bo wtedy obrażałbym też wszystkie inne wyznania.
Wpis zainspirowany tym artykułem.
Jeszcze jedno, aby nie zdarzały się kolejne głupie sytuacje - “Abudilin” nie isnieje i w niego nie wierzę ![]()