25
mar
08

Czym różni się wiara w Abudilina od wiary w Boga?

Na wstępie wspomnę jedynie, że poprzedni post to prowokacja – nie, nie jestem apostatą, nie nie planuję rozłamu w kościele katolickim ;) .

Jaki był cel tej prowokacji? Były nim… wasze komentarze! W większości krytyczne. Wiele osób wzięło to nawet za żart. I szczerze mówiąc ja im się nie dziwię – kto by wierzył w  konia szybszego od śmierci, którego nikt nigdy nie widział, który mieszka w królestwie którego znowu nikt nie widział, który stworzył wszystko i wszystkich choć nikt nie ma na to dowodów… Bzdurne, nieprawdaż?

Ale zaskakujący jest fakt, że wiara w Boga jest tak samo bzdurna i niedorzeczna. Śmialiście się i dziwiliście na myśl o koniu który jest początkiem wszystkiego, jest wszechmocny itp. itd., mimo że zgodnie z tym co głosi Kościół, wiara w Boga opiera się na dokładnie tym samym! (wyjąwszy skrzydła i inne artefakty stricte z koniem związane).

Teraz pewnie większości katolików zagotowała się krew i będą bluzgać oraz próbować mi wmówić, że Bóg a Abudilin to zupełnie co innego, że Bóg jest jedyny itp. itd. A widział ktoś kiedyś Boga? -A widział ktoś kiedyś Abudilina? -”Błogosławieni Ci co nie widzieli a uwierzyli”… Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Teraz warto sobie zadać pytanie – Dlaczego? Dlaczego na myśl o wszechmogącym koniu ze stajni 3,5 km pod ziemią wydaje nam się śmieszna i niedorzeczna, a wiara w Boga dalej jest tą piękną, świętą i “jedyną słuszną”?

Odpowiedź jest prosta. Już od dziecka wychowano nas w przekonaniu, że Bóg istnieje, a coś takiego, jak wszechmogący koń ze skrzydłami nietoperza nie. Gdyby w dzieciństwie powiedziano nam, że ten koń istnieje itp itd, to teraz śmialibyśmy się z katolików. Stąd właśnie na świecie tyle wyznań i odmiennych religii.

I tu rodzi się pytanie. Skoro każda z tych religii istnieje dlatego, że od dzieciństwa w tamtej kulturze wpajano ludziom takiego, czy innego boga/bogów, to czy nasza, katolicka religia jest “jedyną słuszną”? Czy ona czasem też nie jest jedynie wynikiem “wpajania”? Czy nie jest tak samo bzdurna i nieprawdziwa jak wiara w Abudilina (tak, zmyśliłem go :D ). To prowadzi nas już do bardzo poważnych pytań podważających sens religii i wiary. Jeśli chcecie, zadajcie je sobie sami, ja już pewnie dość narobiłem sobie wrogów. Wnioski, myślę że już wyciągnęliście.

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć, że mam na celu jedynie zmuszenie was do myślenia. Nie skłaniam nikogo do zmiany religii, nie mówię, że Kościół Katolicki jest zły, bo wtedy obrażałbym też wszystkie inne wyznania.

Wpis zainspirowany tym artykułem.

Jeszcze jedno, aby nie zdarzały się kolejne głupie sytuacje – “Abudilin” nie isnieje i w niego nie wierzę :D


24 Odpowiedzi do “Czym różni się wiara w Abudilina od wiary w Boga?”


  1. 1 kolega ktory pytal o sciaganie z wrzuty przed swietami
    marzec 25, 2008 o 9:31 am

    fajnie to napisales i zgadzam sie z Toba.
    najgorsze jest to ze religia naszych rodizcow jest nam wpajana od urodzenia :/

    nie znam sie na tej religii – nie wiem czy sa jakeis domy modlitw dla ludzi wyznajcych Abudilina.
    NIe wiem tez czy o XX godzinie , nie zaczniesz sie modlic , gdy np. bedziesz na miescie.

    jakbys mogl to przybliż mi obyczaje(obowiazki itp.) tej wiary na GG.

    PS – napisz mi tez na GG czy Twoi rodzice o tym wiedza i co oni o tym mysla , ok ?

  2. 2 Klaudia
    marzec 25, 2008 o 10:48 am

    Najwyraźniej w tym momencie stałeś się już ateistą.
    Ty możesz to tak postrzegać, fakt, Tobie jako niewierzącemu łatwo jest wydawać osądy.
    Dla mnie wiara w Boga nie jest żadną bezpodstawną bujdą a tym bardziej efektem “wpajania” jak to ująłeś. Możesz tego nie rozumieć ale to nie jest takie po prostu powiedzenie “wierzę”- bynajmniej nie dla mnie. To jest coś co się czuje. W żadnym wypadku nieporównywalne z wiarą w konia ze skrzydłami. I tym się właśnie różnimy. Ty na wszystko potrzebujesz materialnych dowodów. A gdyby wiara w Boga była tak oczywista, gdyby wszyscy byli o niej dogłębnie przekonani to nie miałaby sensu. Wszyscy ludzie byliby tacy sami, a tu chodzi właśnie o to by wybrać tych, którzy mimo braku jakichś większych dowodów wierzą.
    Ale co ja Ci będę mówić. Twoje życie – Twój wybór.

  3. 3 Tommalla
    marzec 25, 2008 o 11:29 am

    Klaudia – Nie nakłaniam Cię do niczego. Faktycznie, wiara (podobno) jest człowiekowi w życiu potrzebna. Ja nie wiedzieć czemu tej potrzeby nie odczuwam :P . Zauważ jednak, że chyba umknął Ci sens wpisu – wspominałem w nim, że zaczniecie mówić że “Bóg to nie to samo co koń”. Tak, to co innego, bo tak nas od dziecka nauczono…
    @kolega.. bla bla bla (:P) – O tym, że “mam problemy z wiarą w Boga”? Nawet jeśli nie, to się domyślają. Jakoś im to nie przeszkadza w przymuszaniu mnie do wiary…

  4. marzec 25, 2008 o 2:24 pm

    Po prostu: Cała “śmieszność” wiary w Abdulina zasadzała się na przydaniu mu materialnych przymiotów – końskiej postaci, skrzydeł i królestwa pod ziemią oraz niezbyt jasnych atrybutów typu “bycia szybszym niż śmierć”. Jak odejmiesz te dziwadła to zostanie Ci transcendencja, w której nic śmiesznego nie widać.

  5. marzec 25, 2008 o 2:38 pm

    I jeszcze jedno.

    W katolicyzmie pojęcie Boga jest dużo subtelniejsze niż Twoje wyobrażenia o Abdulinie. Idąc tropem greckich filozofów katolicyzm uważa Boga za całkowicie transcendenty byt. Transcendenty tzn. niezależny od świata materialnego i nie będący jego częścią. Nie znajdujący się w jakimkolwiek punkcie czasoprzestrzeni i w żaden sposób nie będący jej częścią. Żeby odwołać się do jakiejś informatycznej analogii (co jest moim zdaniem w złym guście, ale co tam) – bawiłeś się kiedyś w Życie ? Z tego, że jakaś samoreplikująca się struktura, która może w tej grze powstać nie ma żadnej możliwości oddziaływania na Programistę ani nawet nie ma możliwości detekcji Programisty, nie wynika, że Programista nie istnieje.

  6. 6 Tommalla
    marzec 25, 2008 o 3:31 pm

    Bardzo ciekawa opinia student.
    Zważ jednak, że to działa w dwie strony – nie wynika z tego że Programista nie istnieje, ale nie wynika też że istnieje. I tu dochodzimy do punktu, w którym każdy decyduje czy wierzy w Boga/Programistę/Parzystokopytnego/nic i to zależy tylko od niego samego.

  7. 7 Dev
    marzec 25, 2008 o 4:48 pm

    Ciekawie napisane, pozatym nieźle to wymyśliłeś. Ateiści, łączmy się lol :P

  8. marzec 25, 2008 o 5:41 pm

    Tomalla, oczywiście, że każdy sam decyduje czy “wierzy w Boga/Programistę/Parzystokopytnego/nic”. Wato jednak dokładnie wiedzieć w co się wierzy lub w co się nie wierzy. Gdy ktoś porównuje wiarę w Boga katolicyzmu do wiary np. w smoka wawelskiego, to jednak albo nie wie w co wierzy/nie wierzy, albo nie umie odróżnić światopoglądowych implikacji obu tych wiar. Bo po pierwsze Bóg katolicyzmu jest poprzez swoją transcendencję radykalnie różny od smoka wawelskiego, a po drugie wiara w katolickiego Boga niesie spójną odpowiedź na pytania typu “dlaczego świat istnieje?”, “dlaczego światem rządzą niebywale subtelne i niebywale <> prawa przyrody?” itp. Wiara w smoka wawelskiego według mojej wiedzy odpowiedzi na takie pytania nie dostarcza. (Żeby było jasne – nie uważam, żeby odpowiedzi dawane przez wiarę w katolickiego Boga były jedynymi logicznie możliwymi. Co najwyżej są one w moim subiektywnym odczuciu najbardziej “estetyczne”).

    A zatem w co się nie wierzy gdy odrzuca się wiarę w Boga katolicyzmu? W największym i niedokładnym skrócie – trzeba odrzucić przynajmniej część z następujących tez.

    1) Bóg jest i jest całkowicie transcendentny.
    2) Ów całkowicie transcendentny Bóg zechciał objawić ludziom swój stosunek do człowieka i świata w Osobie, życiu i śmierci Jezusa.
    3) Stosunek ów streszcza się w tym co pisze św. Jan Apostoł w swoim pierwszym liście: “Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności.” (1J 1,5). Oczywistym jest, że Janowi nie chodzi tutaj ani o elektromagnetyzm ani o fotony, ani o coś podobnego. Pozostawiam domyślności czytających co mógł mieć na myśli.

    Pozdrawiam!

  9. 9 Tommalla
    marzec 25, 2008 o 6:20 pm

    Student – wiem, że Bóg jest transcendentny, a mój koń nie, ale zwróć uwagę na sedno sprawy. Wierzymy w coś na co nie ma logicznych dowodów, a wręcz przeciwnie – w coś przeciwko czemu przemawia wiele kontrargumentów. Wiele rozmyślałem nad wiarą, to co tu prezentuję to jedynie efekty tych rozmyślań. Mijasz się jednak z najważniejszym elementem mojej wypowiedzi – nie ważne co nam wpajają od dziecińśtwa – Boga który nie ma konkretnej postaci, konia na wrotkach czy ze skrzydłami, wszechobecnego ducha, dinozaury latające w kosmicznych statkach itp itd, będziemy w to wierzyć. Faktycznie, przykład z koniem może wydawać się niedorzeczny, ale wyobraź sobie jak niedorzeczny może wydawać się Bóg, dla osoby która całe swoje życie wyznawała wiarę w Abudilina!
    Chciałbym poruszyć jeszcze temat tych “odpowiedzi”, jakie niesie ze sobą wiara. Takie same odpowiedzi może nieść ze sobą mój koń, co zresztą jest w poprzednim wpisie – od konia pochodzi wszelkie życie itp itd. W czym więc odpowiedzi tej wiary gorsze od katolickich?

  10. marzec 25, 2008 o 8:05 pm

    1) Z całym szacunkiem Tomalla, nie znam żadnego autentycznie przekonującego powodu, dla którego miałbym uważać, że wiara w katolickiego Boga jest nieracjonalna.

    2) To, że zostałem wychowany w takiej a nie innej tradycji ma znaczenie ale jest ono umiarkowane. Dorastając starałem się (i nadal staram) zadawać sobie pytania o sens tego w co wierzę i wewnętrzną spójność katolickich nauk. Kosztowało mnie to wiele nerwów, ale jednak doszedłem do wniosku, że przekaz ów jest zadowalająco koherentny. Oczywiście po drodze trzeba było przestać wyobrażać sobie Boga jako siwego starca na chmurze, anioły ze skrzydełkami, diabołki z rogami w podziemnym piekle wypełnionym smołą itp.

    3) Nie uważam wierzeń innych ludzi za niedorzeczne. Nie uważam wiary muzułmanów, żydów, buddystów a nawet wierzeń starożytnych Greków i Rzymian za durne bajeczki. Przeciwnie, uważam, że jest w nich wiele słusznych intuicji dotyczących transcendencji oraz pewna ilość intuicji, których nie podzielam – jednak nie uważam ich za głupie. Religii które dosłownie traktowałyby jakąś rozbudowaną baśniową część swojego przekazu jest niewiele albo wręcz śladowa ilość. Myślę, że myślący wyznawcy innych religii również nie uważają katolickiego Boga za głupstwo, co najwyżej uważają za błędne katolickie poglądy na temat tego jak ów Bóg działa w świecie albo jaką ma naturę. Za tych, którzy w swojej religijności zatrzymali się w przedszkolu (czy to katolików czy wyznawców innych religii) nie mogę brać odpowiedzialności.

    3) Twój koń nie będąc transcendentny nie może nieść niesprzecznej odpowiedzi na pytanie “skąd wziął się świat?”, gdyż jest jego częścią. Dalej – można sensownie zapytać “w którym miejscu jest koń Abudilin?” gdyż został on zdefiniowany jako byt materialny. Wszelka zatem odpowiedź na to pytanie niesie choćby potencjalną możliwość weryfikacji (albo ściślej falsyfikacji), która zapewne wypadłaby niekorzystnie. Pytanie “w którym miejscu jest katolicki Bóg?” jest złym pytaniem gdyż własność “bycia w jakimś miejscu” Bogu katolickiemu po prostu nie przysługuje. (Tak jak elektrony nie żadnego mają koloru, a muzyka kształtu). Z przykładu tego widzimy w jaki sposób krasnale, smoki i konie Abudiliny rozumiane dosłownie produkują problemy, których nie produkuje rozumiany dosłownie całkowicie transcendentny Bóg.

  11. 11 Tommalla
    marzec 26, 2008 o 7:11 pm

    No no student, co jak co, ale zapał to Ci trzeba przyznać :D .
    Faktycznie, z umieszczeniem konia w sferze materialnej jest moim swego rodzaju błędem. Ale przecież bogowie greccy też istnieli jako postaci zaskakująco ludzkie, a nie przeszkadzało im to budować współczesnego grekom świata.
    Co do znaczenia tradycji, nie zgodzę się. Największe znaczenie w tym wszystkim ma fakt, że zaraz po urodzeniu (jak mniemam) zostałeś ochrzczony. Powiedzmy sobie szczerze – to nie jest dobry zwyczaj. Osobiście uważam, że chrzest powinien być sakramentem dozwolonym dopiero od pewnego wieku, w którym dziecko, któremu uprzednio dostarczyło się pod dostatkiem informacji o wierze może świadomie wybrać, czy chce wierzyć w Boga/ganiać za konikami/wyznawać inną religię/być ateistą. To jest właśnie indoktrynacja – nie masz żadnych alternatyw. Niczego nieświadome dziecko staje się członkiem kościoła, nawet nie wiedząc [jeszcze] co to słowo znaczy i każe mu się wierzyć w Boga [tego słowa też jeszcze nie rozumie; i pewnie długo jeszcze nie będzie go umiało ogarnąć].

  12. 12 Klaudia
    marzec 26, 2008 o 10:08 pm

    Tomek, tu nie chodzi nawet o to, że tego i tego zostaliśmy nauczeni. Znaczy, na pewno ma to jakiś wpływ na nas i w jakimś stopniu rzutuje na naszą przyszłość. Jednak mamy wolną wolę i prawo wyboru co do tego w co wierzymy bądź nie wierzymy.
    Koń nie jest niestety tym samym czym jest Bóg. Wiara w Boga jest czymś co ma swoje logiczne uzasadnienie, swój porządek, wyjaśnia choć często w sposób niedosłowny praktycznie wszystko co ludzkie bądź nie itd. Wiara w konia nie daje niestety ani takiej ani innej wiedzy.

  13. marzec 27, 2008 o 6:03 pm

    Taka mala dygresja, moze nie do konca na temat, ale na temat tego, czy Bog istnieje, czy nie.
    Im bardziej zglebiam sie w nauke, tym bardziej wierze w Boga – Albert Einstein.

    Wiara w Boga jest takim nonsensem jak wiara w to ze swiat powstal w sposob “normalny”, w jakims Wielkim Wybuchu itp.

    Nic nie moglo powstac z niczego! Cos dzialalo poza czasoprzestrzenia, byc moze byl to Bog w jakiego wierza katolicy, a moze po prostu jakas sila sprawcza, nie bedaca osobowym Bogiem.

  14. 14 Tommalla
    marzec 27, 2008 o 7:53 pm

    Klaudia – koń to tylko przykład. Równie dobrze mógł to być “wszechobecny duch”, czy cokolwiek innego. A Bóg Ci moja droga odpowiedzi nie daje. Daje Ci je Biblia i Kościół Katolicki. A nie oszukujmy się – te tworzyli i tworzą ludzie.
    Ziom – fakt istnienia jakiejś energii inicjacyjnej jest bezsprzeczny. Przecie każda akcja powoduje reakcję, co działa też w drugą stronę – nie ma reakcji bez akcji ;]. Ciężko mi jednak dać wiarę, że ta energia była w jakiś sposób świadoma, a już tym bardziej, że postrzegała w podobnych kategoriach co człowiek (”a Bóg widział, że wszystko co stworzył było dobre” itp.).

  15. 15 Klaudia
    marzec 27, 2008 o 8:17 pm

    Biblia i Kościół katolicki tworzone są i przez ludzi i przez Boga.
    Poza tym ot tak to wszystko nie powstało. Wszelkie niebezpodstawne wydarzenia, cudy i wszystko co z tym związane było przekazywane/spisywane przez wieki.

  16. 16 papaja
    marzec 30, 2008 o 2:48 pm

    oooo! jaka dyskusja!

    całkowicie zgadzam się z Tommallą (tak się to odmienia?):

    - większość katolików to ludzie, którzy wiarę Boga przyjęli tak jak przyjmuje się język ojczysty – NAŚLADUJĄC RODZICÓW – jest to tak głęboko zakorzenione w ich świadomości, że przyjmują to za pewnik – nie zastanawiając się nad tym – tak jak nie zastanawiają się nad tym w którym przypadku będzie następne wypowiedziane przez nich słowo. Szkoda mi takich ludzi trochę, bo jestem pewien, że wiara znaleziona po 40latach poszukiwań (jakakolwiek by ona nie była) będzie zawsze (z braku lepszego określenia) lepsza niż przyjęta bez chwili zastanowienia. Z tego powodu chrzest jest złym zwyczajem – i ja np. nigdy bym nie został ochrzczony, gdyby odbywał się on w wieku powiedzmy 13 lat (do I komunii ślepo wierzyłem w to co mi mówili księża i dziadkowie – potem mi przeszło i z tego powodu nie jestem bierzmowany)

    - zauważcie, że duża część katolików teraz, a kiedyś nawet znakomita, wierzyła w starca siedzącego na chmurze – Bóg uniwersalny pojawił sie dopiero niedawno. Co więcej Bóg ‘występujący’ w Bibli ma BARDZO wiele przymiotów ludzkich – choćby zacytowane przez Tommallę postrzeganie rzeczy jako dobre/złe

    - czy staruszek na chmurze, gołąb, albo nawet niewidzialna istota (bez ludzkiej postaci – jednak myśląca i mówiąca całkiem po ludzku) nie będą równie absurdalne dla postronnych (nie-katolików) jak Abdulin dla Was?

    Tommalla – znakomity post (szkoda, że tak przerobiłeś oryginalnego Abdulina).

    PS. Jest podobnie “ciekawe” bóstwo, które już ma wielu wyznawców “Latający Potwór Spaghetti”

    Latający Potwór Spaghetti [FSM]

    kogo to śmieszy?

  17. 17 Tommalla
    marzec 30, 2008 o 6:58 pm

    O.O! Wreszcie ktoś, czyje poglądy na temat religii zgadzają się w 100% z moimi. Zapomniałem dodać – też do I komunii wierzyłem wręcz ślepo, a teraz, kiedy w Maju mam termin bierzmowania, za cholerę nie wiem co robić. Niby przyjąć – świętokradztwo, nieważny sakrament, no i oczywiście dużo czasu straconego na przygotowania. Z drugiej strony, jeśli “odwalę”, będę mógł bez apostazji cichaczem wycofać się z aktywnego udziału w życiu kościelnym (myślicie że to takie łatwe?! Toście na wsi nie mieszkali…). Ciężko o wariant w którym do bierzmowania bym nie szedł, bo rodzice piekielnie katoliccy (nieprzypadkowa kombinacja słów).
    Co do “mojego” Abudilina, to faktycznie, zmieniłem go ciutkę, aby był bardziej “realistyczny”. Poza tym, jego postać oraz jego kult w poprzednim, prowokacyjnym poście jest groteską wiary katolickiej. Wprawny czytelnik pewnie tę groteskę dostrzeże.
    Co do FSH, to faktycznie taki kult istnieje, choć jest on raczej (jako religia parodystyczna) niejako parodią katolicyzmu. Dla zainteresowanych tego typu “bóstwami”, polecam też poszukać o “Niewidzialnym Różowym Jednorożcu”.
    I owszem, odmienia się ;].

  18. 18 Raff
    marzec 30, 2008 o 7:15 pm

    Nie przekonuje Cię świadectwo 70 tys. ludzi z pod Fatimy?

  19. 19 Tommalla
    marzec 30, 2008 o 7:26 pm

    Albo mnie wiki myli, albo tam MB objawiła się JEDYNIE trzem ubogim pasterzom….
    @Poprawka, doszukałem się tego świadectwa. Cóż mogę powiedzieć…. To mogło być zjawisko atmosferyczne. Prawdziwości towarzyszących mu objawień udowodnić się nie da, więc od tego umywam ręce :P

  20. 20 Ola
    marzec 30, 2008 o 7:52 pm

    Uch, jak ja się cieszę, że nie mam takich problemów:P praktycznie.
    ej, załózcie sobie forum!

  21. 21 Raff
    marzec 30, 2008 o 8:26 pm

    “Prawdziwości towarzyszących mu objawień udowodnić się nie da”
    Prawda. Namacalnie się nie da. Chyba już cię irytuje całe roztrzepanie tematu :P ?

  22. 22 papaja
    marzec 30, 2008 o 9:01 pm

    dobry pomysł :P

    “forum wyznawców Abdulina”

  23. kwiecień 5, 2008 o 6:46 pm

    Raczej “Forum Religijne” o wszystkich religiach a nie tylko o Abudulina.


Napisz odpowiedź