Od pewnego czasu planuję stworzenie mini ligi programistycznej (o jakże pr0 roboczej nazwie „Young Programmers’ League”). Do tej pory miotałem się między różnymi pomysłami/pisaniem własnej sprawdzarki/zastanawianiem się nad sensem przedsięwzięcia. W niedzielę jednak, dorwałem w łapy sprawdzarkę DOMJudge. Fakt, konfiguracja wydaje się trudna, ale uznałem, że mając 2 dni wolne (matury) zdążę choć zacząć….
Poleciałem więc do gabinetu ojca, dorwałem starą maszynę brata [Duron 800MHz, 384MB RAM(256+128), Nvidia 256, Ethernetowy Realtek, HDD 20GB] i zacząłem na nim stawiać Gentoo jako przyszły serwer… Szczerze mówiąc pobiłem swój życiowy rekord – konsolę z własnego kernela ujrzałem już po 2 dniach, mimo problemów technicznych :]. W tej chwili, komp stoi obok, kompiluje się na nim fluxbox (wolę gui-edytory, nano mnie zaczyna irytować powoli :P), potem robię apache’a, php, mysql, iptables i no-ip. Jak wszystko zadziała, to ruszam z DOMJudge i stawiam serwerek :]. Życzcie mi powodzenia.
Stawiasz Gentoo? xD Gratuluję wytrwałości…
Życzę powodzenia z DOMJudgem i przepraszam jeśli przez to, że Ci go poleciłem będziesz tracił na nim nerwy i marnował czas na niego zamiast zająć się czymś ważniejszym (:
Lubię ten system. Kernel już działa, a na gentoo stoi openssh. W skrócie siedzę sobie wygodnie na laptopie starszej z Ubuntu 7.10, bajerami i netem, a w konsoli przez ssh zarządzam systemem :D. Żyć nie umierać :P.
tylko po co marnować tyle czasu na coś, co może działać równie dobrze ?