Posty otagowane ‘Gentoo

27
lis
08

KDE 4, czyli jak narobić sobie problemów…

Dawno nie pisałem. Mam nadzieję to zmienić, ale co z tej nadziei wyjdzie, dopiero się okaże. Przejdźmy jednak do tematu.

Od tygodnia jestem chory, więc siłą rzeczy siedzę w domu i nie odrywam się od komputera. Wczoraj wpadłem na genialny pomysł, żeby wreszcie pozbyć się starego, nudnego i średnio ładnego KDE 3.5 na rzecz nowego, błyszczącego KDE 4.1. Pogooglowałem, popytałem na ircu i dorwałem się do konsoli. Jeśli komuś marzy się zawojować z KDE 4.1, polecam oficjalne HOWTO . Dodam jedynie, że koegzystencja KDE 3.5 to zwykły mit i próby instalacji KDE 4 obok KDE 3.5 skończą się bolesnym zawodem i dziesiątkami nierozwiązanych zależności.

Tyle odnośnie instalacji (która nawiasem mówiąc zajęła mi około 14 godzin). Pierwsze wrażenie? Problemy.

Tak, problemów z nowym KDE jest dużo. Pierwszy, zauważalny, który z resztą bardzo daje się we znaki jest strasznie powolne działanie Plasmoidów (applety pulpitu, to za co najbardziej chwali się nowe KDE). FPS przy przenoszeniu plasmoidu, zmienianiu jego rozmiaru czy obracaniu go wynosi jakieś 0.5… Jak zwykle w takim przypadku pomocne okazuje się Google. Okazuje się, że nie jest to wcale wina KDE, ale nieudolnych sterowników NVidii dla nowszych kart graficznych. Szczerze mówiąc siedzę w tych sterownikach już drugą godzinę, zamerge’owałem najnowsze sterowniki dostępne w portage, ale problem jak na razie rozwiązuje jedynie poniższy trick:

  1. Wstawienie do /etc/X11/xorg.conf w sekcji Screen poniższego wpisu:
  2. Option "PixmapCacheSize" "1000000"
    Option "AllowSHMPixmaps" "0"

  3. Wykonanie tego polecenia po uruchomieniu X-ów:
  4. nvidia-settings -a InitialPixmapPlacement=2
    Polecenie to warto dopisać sobie do ~/.xinitrc .

Zastosowanie się do powyższych kroków przyspiesza Plasmoidy znacznie, ale nie rozwiązuje w pełni problemów. Ze względu na sterowniki, nie mogę np korzystać z efektów graficznych KDE, które są jedną z jego najlepszych stron. W problemie sterownikowym będę jeszcze siedział i nie odpuszczę, aż nie znajdę rozwiązania. Nie omieszkam go tu zamieścić.

//Edit: Udało mi się trochę usprawnić sterowniki i odblokować XComposite, dzięki czemu mogę cieszyć się dość płynnymi plasmoidami oraz efektami graficznymi. Wszystkie kroki dla różnych kart graficznych można znaleźć tutaj .

NVidia to jednak nie jedyny problem z nowym KDE. Drugim, co prawda mniej irytującym, ale wymagającym sporo pracy, jest brak wielu aplikacji znanych z KDE 3 w KDE 4. Najbardziej boli brak AmaroK-a (owszem, jest AmaroK 2 beta, w Gentoo AmaroK 1.90-r1, ale jest zamaskowany dla amd64 i NIE działa :( ). Poza tym wszystkie odpowiedniki aplikacji z KDE 3 dla KDE 4 są w Gentoo zamaskowane dla amd64, na całe szczęście większość z nich całkiem nieźle działa.

O minusach już było, NVidię oplułem pora pomyśleć o plusach… A tych jest dużo!

Co dobrego można powiedzieć o KDE 4.1? A no, że Compiz może się schować! Zaiste, wszystkie przydatne efekty są w samym KDE i chodzą tak płynnie, ja pozwalają na to sterowniki NVidii ;D. Poza tym, wspomniane Plasmoidy to zupełnie nowe znaczeni słowa “Desktop”. Naprawdę, pulpit jeszcze nigdy nie był tak funkcjonalny! Gdy tylko skończę męczyć się z NVidią i konfiguracją KDE, zarzucę paroma screenami. Nie pogardziłbym też waszymi opiniami o nowym KDE – komentujcie!

06
maj
08

Gentoo -> Server

Od pewnego czasu planuję stworzenie mini ligi programistycznej (o jakże pr0 roboczej nazwie „Young Programmers’ League”). Do tej pory miotałem się między różnymi pomysłami/pisaniem własnej sprawdzarki/zastanawianiem się nad sensem przedsięwzięcia. W niedzielę jednak, dorwałem w łapy sprawdzarkę DOMJudge. Fakt, konfiguracja wydaje się trudna, ale uznałem, że mając 2 dni wolne (matury) zdążę choć zacząć….

Poleciałem więc do gabinetu ojca, dorwałem starą maszynę brata [Duron 800MHz, 384MB RAM(256+128), Nvidia 256, Ethernetowy Realtek, HDD 20GB] i zacząłem na nim stawiać Gentoo jako przyszły serwer… Szczerze mówiąc pobiłem swój życiowy rekord – konsolę z własnego kernela ujrzałem już po 2 dniach, mimo problemów technicznych :]. W tej chwili, komp stoi obok, kompiluje się na nim fluxbox (wolę gui-edytory, nano mnie zaczyna irytować powoli :P ), potem robię apache’a, php, mysql, iptables i no-ip. Jak wszystko zadziała, to ruszam z DOMJudge i stawiam serwerek :]. Życzcie mi powodzenia.

01
lut
08

Gentoo cd…

Uffff… Pufff….

Gentoo zainstalowany :D . No przynajmniej kernel i podstawowe usługi. Nie ma jeszcze menedżera okien oraz większości planowanych aplikacji. Wszystko jednak dołączę w swoim czasie (czyli, jak będę miał czas :D ).

Owszem, nie obyło się bez problemów. Największymi była gigantyczna (:P) temperatura laptopa oraz nieznajomość tematyki związanej z hardwarem. Wszystko do nadrobienia, aczkolwiek były problemy ze sterownikami do ethernetu (nie dołączyłem do kernela; specjalne podziękowania dla chłopaków z #gentoo.pl – szczególnie akroplas’a i Qlawy’ego ;]) i z trybem frame buffera na starcie (opcje miały inne wartości, niż w handbooku :| ) ale już wszystko w miarę działa. Dziś prawdopodobnie zabiorę się za dalsze konfigurowanie i instalowanie potrzebnych aplikacji.

A teraz trochę z innej beczki….

Mamy weekend. To niewątpliwie sukces :D . Może przez pogodę, może z innych względów, ubiegły tydzień strasznie mnie zmęczył. Gdy pomyślę o przyszłym, opadają mi wręcz ręce…

Poza tym, na horyzoncie rysują się rosnące, czarniejące sylwetki (po podliczeniu) ośmiu konkursów:

  • drugi etap Olimpiady Informatycznej Gimnazjum (ogólnopolski, nie ukrywam, zależy mi bardzo na niej),
  • Szkolna Liga Historyczna (ogólnopolski, organizowany przez czasopismo “Mówią Wieki”),
  • konkurs fizyczny (chyba ogólnopolski),
  • konkurs matematyczno-ekonomiczny (mało jeszcze o nim wiem, ogólnopolski),
  • DialNet Masters (konkurs informatyczny, ogólnopolski, drużynowy),
  • konkurs informatyczny organizowany przez LO IV w Szczecinie (ogólnopolski),
  • konkurs na prezentację regionu w języku angielskim (malo wiem, chyba ogólnopolski, drużynowy) [zrezygnowałem z niego] ,
  • kangur (stary, dobry, dobrze znany, tłumaczyć nie trzeba :P ).

Ufff… Będzie ciężko…

29
sty
08

Gentoo

“Gentoo”…. Jakże to wieloznaczne pojęcie. O ile “Ubuntu” oznacza “humanity to others”, o tyle “Gentoo” oznacza “difficuties to everyone”. Z kolei i idąc innym tokiem rozumowania, “Ubuntu” oznacza “Nie potrafię postawić Debiania”, “Debian” oznacza “Nie potrafię postawić Gentoo”, to “Gentoo” oznacza “Znajdź sobie wreszcie dziewczynę!” (lub obrazowo, acz obco, “Get a life!”). Do czego zmierzam?

Nie, tak łatwo nie będzie. Posłużę się kolejną metaforą….

Gdyby życie przedstawić jako grę, o trzech poziomach trudności (easy, normal i nightmare :P ), to stawianie Gentoo byłoby przynajmniej “difficult”. To przez co ja dziś przechodziłem, można jednak określić jedynie jako “Boss Level” na poziomie “nightmare”.

Ale po kolei. Zacznę od wczoraj, czyli od pierwszych prób z Gentoo. Zakupiłem szczęśliwie w mieście 2 płyty CD. Na jednej nagrałem DamnSmallLinuksa w wersji 4.2 (dla pewności, że do czegoś będzie można “wrócić”), a na drugiej Gentoo LiveCD 2007.0 . Jakiż to był zawód, gdy okazało się, że stary laptop (96 rocznik!!!!) ma za mało ramu do załadowania LiveCD…. Nie poddałem się jednak i pobrałem Minimal- 56-megową wersję, zawierającą jedynie konsolę i podstawowe aplikacje dzięki którym przy sprawnym połączeniu o dużej przepustowości, można system zainstalować. Przeczekałem noc, przeżyłem dzień szkoły (który nawiasem mówiąc zakończyłem w połowie, przez ekscesy związane ze stanem jelit po kuracji antybiotykowej), zakupiłem płytę i około 14-tej rozpocząłem instalację Gentoo…

I się zaczęło. Z początku było nieźle. Trzeba przyznać, że oficjalny handbook Gentoo jest najlepszym faq-howto jakie w życiu widziałem. W pełni spolonizowany, dokładny, zawierający odnośniki do pełnych list poleceń, flag etc, etc…

Plusem, który od razu rzucił się w oczy przy pierwszych krokach z konsolowym “minimalem” była konsolowa przeglądarka internetowa (tak! przeglądarka internetowa!) links. Majstersztyk ;] . Przebija IE5, mimo że nie ma X-owego/Explorerowego GUI ;) .

Pierwsze problemy zaczęły się przy próbach budowania drzewa pakietów dla Portage, aplikacji sterującej Gentoo (w grubym skrócie).

Do zbudowania tego drzewa, potrzebne były pliki z internetu, który mimo działającego linksa, nie chciał działać dla niektórych aplikacji. Nie wiedziałem tego jednak. Domyśliłem się dopiero po kilku próbach z różnymi adresami serwerów i sprawdzeniu paru dodatkowych opcji (dlatego ważna prawda: -h/–help nie gryzie!) i doszedłem do źródła problemu. Te, jak zawsze przy moim routerze siedziało w DNS-ach. Wystarczyła mała korekta /etc/resolv.conf (wpisanie adresów serwerów DNS “na sztywno”), zablokowanie możliwości zmian w resolv’ie i voilà! Śmigało ;]

// Wiem, że bloga czytują też laicy- DNS to specjalny rodzaj serwera zamieniający domenę (w grubym skrócie to co wpiszemy w przeglądarkę), na adres IP (4 liczby z zakresu 0-255, oddzielone kropkami, np.: 127.0.0.1), dzięki któremu możemy oglądać strony www. Resolv.conf zaś, to plik w Linuksie, który adresy tych serwerów przechowuje.

To jednak nie był koniec moich problemów… Laptop jest stary, zakurzony i łatwo się przegrzewa. Wiedziałem o tym wcześniej i chłodziłem go jak się dało. Niestety. Na pewnym etapie instalacji, po prostu się wyłączył (BIOS ma funkcję kontroli temperatury).

Byłem wściekły. Uczuciem, które brało jednak górę nad złością, był strach – Czy wszystkie poprzednie operacje poszły na marne? Dzięki Bogu nie ;] . Wszystko dzięki specyficznemu  typowi instalacji Gentoo, który właściwie w niczym nie przypomina instalacji… Dostajemy konsolę, komendy, howto i musimy pobierać i rozpakowywać potrzebne pliki. Następnie kompilujemy kernela, środowisko graficzne i różne inne fajne rzeczy :P .

Do czego zmierzam? A no do tego, że miałem już gotowy system plików i partycje oraz konto na nich. Wystaczyło tylko zamontować wszystko w odpowiednich miejscach, chrootować się i walczyłem dalej. Teraz jednak byłem przezorniejszy. Obłożyłem gorącego laptopa lodem (w ręcznikach). Działało! Działało… Już nie działa. Czemu? A bo, żeby zmniejszyć wydzielanie ciepła wyłączyłem zasilanie i zapomniałem zupełnie o maksymalnym czasie działania baterii (1.5h?). Efektem czego, przy wyborze opcji do kompilacji kernela (dzięki Bogu nie w czasie kompilacji!),ujrzałem czarny ekran…

Myślałem, że rozwalę ten sprzęt… Ale nic, pozostaje mi zostawić to na jutro. To nawet dobrze, bo lód mi się kończyl… :P :/ . Poza tym zdążę zebrać więcej informacji o sprzęcie i kompilacja będzie profesjonalniejsza (choć pewnie nie ideał ;]).

Podsumowując, co już mam:

-popartycjonowany dysk,

-system plików,

-drzewo do Portage,

-źródła kernela,

-polską stronę kodową,

-punkt bezpiecznego powrotu do instalacji ;] .

Więc jutro zaczynam od kompilowania kernela… A dziś trzeba zrobić angielski i przynajmniej jedno łatwe zadanie z MAIN’a…

27
sty
08

Koniec ferii

Niestety, wszystko co się kiedyś zaczyna, musi się też kiedyś skończyć.

Nie inaczej też jest z tegorocznymi feriami, które skończą się dla Warmii i Mazur dziś o 00:00.

Pora na podsumowanie dwóch tyogdni wolnego. Co udało mi się zdziałać?

Jakby nie patrzeć, plan na ferie, o którym wcześniej pisałem chyba zrealizowałem. Co prawda teoria grafów wymaga utrwalenia, a i algorytmów zbytnio nie ruszyłem, to jednak zabrałem się za to i robiłem co mogłem :P . Klasy powtórzyłem mimowolnie- przy projekcie gry w kółko-krzyżyk.

No właśnie- jak wyżej. Napisałem (trochę na poczekaniu) grę w kółko-krzyżyk. Pracuję w wolnych chwilach nad v2.1, narazie publikuję v2.0 dla Linuksa: [www] oraz źródło do samodzielnego skompilowania: [www] (coś mi nawala, wgram później).

Do kompilacji służy polecenie:
g++ game.cpp implem.cpp -o game `sdl-config --cflags --libs`

Poza tymi, zacząłem lekturę “Matematyki Konkretnej”, ale niestety nie mam na nią zbyt wiele czasu (:(). Przez drugi tydzień ferii codziennie musiałem zasypiać po lekturze biologii ;/ . Zaczynam mieć dość szkoły, która paradoksalnie utrudnia naukę potrzebnych jednostkom przedmiotów. Efektem takiego postępowania są wszechstronni, młodzi, wykształceni obywatele, którzy nie mogą znaleźć pracy… Ale o tym może w innym wpisie.

A! Byłbym zapomniał. Naprawiłem laptopa, o którym pisałem w jednym z poprzednich wpisów. Problemem okazała się.. luźna śrubka, która przyczepiła się do magnesu tuż obok lasera… Bez komentarza :D .

Dziś jescze zaisntaluję na maszynce Gentoo. Następnym wpisem będzie prawdopodobnie Gentoo review ;] .

To by było właściwie na tyle. Teraz trzeba spakować się do szkoły i w oczekiwaniu na koniec pobierania Gentoo pouczyć się biologii i zrobić sobie dokładny plan nauki na wszelkie weekendy i wolne dni do 12 kwietnia…