Posty otagowane ‘Linux

27
lis
08

KDE 4, czyli jak narobić sobie problemów…

Dawno nie pisałem. Mam nadzieję to zmienić, ale co z tej nadziei wyjdzie, dopiero się okaże. Przejdźmy jednak do tematu.

Od tygodnia jestem chory, więc siłą rzeczy siedzę w domu i nie odrywam się od komputera. Wczoraj wpadłem na genialny pomysł, żeby wreszcie pozbyć się starego, nudnego i średnio ładnego KDE 3.5 na rzecz nowego, błyszczącego KDE 4.1. Pogooglowałem, popytałem na ircu i dorwałem się do konsoli. Jeśli komuś marzy się zawojować z KDE 4.1, polecam oficjalne HOWTO . Dodam jedynie, że koegzystencja KDE 3.5 to zwykły mit i próby instalacji KDE 4 obok KDE 3.5 skończą się bolesnym zawodem i dziesiątkami nierozwiązanych zależności.

Tyle odnośnie instalacji (która nawiasem mówiąc zajęła mi około 14 godzin). Pierwsze wrażenie? Problemy.

Tak, problemów z nowym KDE jest dużo. Pierwszy, zauważalny, który z resztą bardzo daje się we znaki jest strasznie powolne działanie Plasmoidów (applety pulpitu, to za co najbardziej chwali się nowe KDE). FPS przy przenoszeniu plasmoidu, zmienianiu jego rozmiaru czy obracaniu go wynosi jakieś 0.5… Jak zwykle w takim przypadku pomocne okazuje się Google. Okazuje się, że nie jest to wcale wina KDE, ale nieudolnych sterowników NVidii dla nowszych kart graficznych. Szczerze mówiąc siedzę w tych sterownikach już drugą godzinę, zamerge’owałem najnowsze sterowniki dostępne w portage, ale problem jak na razie rozwiązuje jedynie poniższy trick:

  1. Wstawienie do /etc/X11/xorg.conf w sekcji Screen poniższego wpisu:
  2. Option "PixmapCacheSize" "1000000"
    Option "AllowSHMPixmaps" "0"

  3. Wykonanie tego polecenia po uruchomieniu X-ów:
  4. nvidia-settings -a InitialPixmapPlacement=2
    Polecenie to warto dopisać sobie do ~/.xinitrc .

Zastosowanie się do powyższych kroków przyspiesza Plasmoidy znacznie, ale nie rozwiązuje w pełni problemów. Ze względu na sterowniki, nie mogę np korzystać z efektów graficznych KDE, które są jedną z jego najlepszych stron. W problemie sterownikowym będę jeszcze siedział i nie odpuszczę, aż nie znajdę rozwiązania. Nie omieszkam go tu zamieścić.

//Edit: Udało mi się trochę usprawnić sterowniki i odblokować XComposite, dzięki czemu mogę cieszyć się dość płynnymi plasmoidami oraz efektami graficznymi. Wszystkie kroki dla różnych kart graficznych można znaleźć tutaj .

NVidia to jednak nie jedyny problem z nowym KDE. Drugim, co prawda mniej irytującym, ale wymagającym sporo pracy, jest brak wielu aplikacji znanych z KDE 3 w KDE 4. Najbardziej boli brak AmaroK-a (owszem, jest AmaroK 2 beta, w Gentoo AmaroK 1.90-r1, ale jest zamaskowany dla amd64 i NIE działa :( ). Poza tym wszystkie odpowiedniki aplikacji z KDE 3 dla KDE 4 są w Gentoo zamaskowane dla amd64, na całe szczęście większość z nich całkiem nieźle działa.

O minusach już było, NVidię oplułem pora pomyśleć o plusach… A tych jest dużo!

Co dobrego można powiedzieć o KDE 4.1? A no, że Compiz może się schować! Zaiste, wszystkie przydatne efekty są w samym KDE i chodzą tak płynnie, ja pozwalają na to sterowniki NVidii ;D. Poza tym, wspomniane Plasmoidy to zupełnie nowe znaczeni słowa “Desktop”. Naprawdę, pulpit jeszcze nigdy nie był tak funkcjonalny! Gdy tylko skończę męczyć się z NVidią i konfiguracją KDE, zarzucę paroma screenami. Nie pogardziłbym też waszymi opiniami o nowym KDE – komentujcie!

27
kwi
08

Slax ;]

Uaaaa! Stoczyłem dziś ciężki bój z tym systemem (a właściwie z KDE :/ ), ale opłaciło się. Mam w pełni funkcjonalny i ładny sytem który zajmuje ~500MB i który mogę po prostu “wziąć” na szyję :].

Co do problemów – musiałem raz restartować komputer. Wtedy też coś się “zepsło” i KDE nie odpalał. Koniec końców musiałem nowy profil stworzyć….

No ale późno już, a ja jutro (właściwie dziś :D ) na obóz wyjeżdżam. Poniżej screen z tego cacka ;] :

Slax

24
kwi
08

Laptop – Slax z PenDrive’a

Ten wpis tworzę z pokładu jednogigowego Pen’a z którego odpaliłem slax’a na laptopie mamy który zabieram do Pucka.
Nie powiem, jestem pozytywnie zaskoczony. Już teraz można nagrać nasz ulubiony system na “gwizdku” i zabrać go ze sobą gdziekolwiek chcemy ;]. Slax ma tylko KDE, ale spisuje się ładnie więc można brak Gnome’a przeboleć. Ogólnie system prezentuje się fajnie – działa szybko, ma wszystko czego potrzeba, wszystko inne można łatwo doinstalować. Warto jednak odrobinę znać konsolę. Dla przykładu przy tworzeniu kont i zmienianiu passwordów command center się zwieszał i tyle z mojego zmieniania, podczas gdy w konsoli wystarczyło jedynie passwd oraz adduser.

Slax jest mi potrzebny, bo laptopa zabieram do Pucka, na obóz informatyczny (o którym z resztą pisałem w poprzednim poście), a nie chcę pracować na preinstalowanym windowsie (zainstalować linuksa nie mogę :/).

System wymaga jeszcze dopracowania, czym zajmę się dziś ale i tak jak dla mnie wymiata. Mogę go wziąć gdzie chcę i odpali się na 60% komputerów (tych obsługujących bootowanie z pen’a, a takich coraz więcej ;]).
Żyć, nie umierać ;]

@Edit: Dziś po dopieszczeniu systemiku postaram się wrzucić parę screenów i/lub zdjęć.

20
kwi
08

Back to normality

Witajcie po przerwie drodzy czytelnicy ( :P )!

Tytułem wyjaśnienia : uznałem, że nie warto już więcej poruszać tematów religijnych. Jest wiele osób, które są gotowe w imię swoich wierzeń nawet zabić, więc nie warto psuć takim krwi.

Skoro więc blog jest o IT, to i o IT dziś napiszę.

Zacznę od II Etapu OIG, który poszedł mi… tragicznie. Skończyłem z genialnym wynikiem 12/300pkt. Winę zato ponosi prawdopodobnie stres, który mnie “zjadł”. 12 pkt zdobyłem zadanie, które zaraz po powrocie zakodziłem na 100pkt. Grafowe mam gdzieś na kartce, jutro sprawdzę, niemniej uważam, że gdyby nie stres, mógłbym zdobyć 240 pkt… Tegoroczną OIG mogę więc skwitować jednym bardzo obrazowym słowem – “Porażka”. No nic, pozostają jeszcze Potyczki Algorytmiczne 2008 i przyszły rok.

W wolnych chwilach (których ostatnio bardzo mało, stąd też rzadkie wpisy) myślę też (a właściwie już wprowadzam w życie) małą ligę programistyczną w moim gimnazjum. Projekt polega na stworzeniu strony z integralną sprawdzarką (stronę kodzi już DevonSix, sprawdzarkę od kilku dni ja w C++) na której organizowane byłyby Maratony Programistyczne. Każdy Maraton to powiedzmy 5 Wyścigów – czyli 3-godzinnych sesji podczas których zawodnicy dostają 3 zadania, rozwiązują i wysyłają przez stronę kody do oceny. Jedno zadanie – max 100 pkt, jeden wyścig 3*100pk, czyli max 300 pkt, cały maraton 5*300pkt=1500 pkt. Teraz meta powiedzmy przy progu 1000pkt, kto pierwszy dobiegnie, ten wygrywa. Do tego jeszcze ranking i inne takie. Zanim serwis ruszy, minie jeszcze pewnie sporo czasu, ale jestem dobrej myśli :) .

Tak przy okazji odezwa do programistów C++ – jeśli ktoś kiedyś zechce pod linuksem używać plików konfiguracyjnych, warto zapoznać się z tym autorskim libem. Jeśli ktoś z kolei potrzebuje obsługi socketów z użyciem strumieni – polecam to.

I to by było narazie na tyle.

08
lut
08

Czemu Linux?

Zainspirowany tym wpisem postanowiłem stworzyć listę powodów, dla których Linux jest lepszy niż Windows, czy MacOS. Oto ona:

  1.  System jest udostępniany na licencji OpenSource (GNU/GPL), co oznacza, że nigdy nie będzie płatny oraz zawsze będę mógł zajrzeć sobie do kodu źródłowego systemu, skopiować ikonki, skopiować pół systemu i nagrac koledze, zmienić nazwę i podpisać swoim nazwiskiem i będzie to w 100% legalne.
  2. [Wynika z ^ ] Działając w systemie Linuksowym nie muszę bać się o licencję, prawa autorskie i inne tego typu pier… mało ważne rzeczy.
  3. Za pomocą jednego programu mogę zainstalować wszystkie potrzebne aplikacje. Nie muszę siedzieć godzinami na Googlach/eMule’u, żeby znaleźć niezawirusowaną, oryginalną, niepłatną instalkę jakiegoś programu, tylko po to, aby po instalacji ujrzeć pięknego BSoD’a….
  4. Nie muszę martwić się o sprzęt. Na moim 7-dmio letnim (tak! 2001 rocznik!) staruszku, z Nvidią GeForce 4200Ti i Athlonem XP 2000+ kręconym do 1.72GHz, z 512MB RAM uruchamiam system ze wszystkimi “fajerwerkami” przewyższającymi Vistę n! razy w około minutę… Dodatkowo, pewne obrazowe porównanie: Fedora Core 6 + Fajerwerki + Odtwarzacz + Komunikator + Firefox = zużycie ramu równe 62% (345 MB). Świeżo zainstalowany Windows Vista u mojego kolegi: Windows Vista + Standardowy Aero + Gadu-Gadu = zużycie ramu równe 42%…. z 2GB, co daje nam ponad 800MB… Że tak się wyrażę, “żal”.
  5. System jest stabilny. Stara, obrazowa prawda – “Okres czasu pomiędzy restartami Windowsa liczy się w miesiącach, czasem tygodniach. Dla Linuksa liczy się go w latach.”.
  6. Sterowniki – koniec z instalowaniem dziwnych sterownikoaplikacji_działających_w_tle z 1001 płyt dołączonych do komputera. Mało jest w tej chwili sprzętu, którego nie dałoby się uruchomić pod Linuksem. Znakomita większość jest wykrywana i instalowana automatycznie.
  7. Nie muszę bać się o moje dane. Na partycji ext2/3 nie muszę bać się o utratę ważnych danych. Nie wymaga defragmentacji oraz, jak określają to specialiści od M$, “normalnego sposobu konserwacji dysku”, jakim jest formatowanie….
  8. Nie muszę bać się o bezpieczeństwo. O wirusach już zupełnie zapomniałem… O firewalla się nie martwię, bo istnieje piękne iptables oraz SELinux, które przewyższają zwykłe firewalle pod wieloma względami (od konfigurowalności począwszy, na końcowym efekcie kończąc).
  9. Mam wybór. Mogę wybierać pomiędzy wieloma różnymi dystrybucjami Linuksa znajdując w ten sposób tę, która najbardziej przypadnie mi do gustu/będzie odpowiadała moim potrzebom/najlepiej poradzi sobie z moim sprzętem/etc.
  10. Mam wybór. Większość dystrybucji dostarcza ogromną liczbę różnych pakietów, którymi mogę w dowolny sposób zarządzać. Mogę znaleźć  program najbardziej mi odpowiadający z listy wielu podobnych.
  11. Nie jestem uzależniony od komercyjnych rozwiązań. Chcesz Office’a? Masz OpenOffice.org, chcesz Photoshopa? Masz Gimp’a! Chcesz Painta? Masz KolourPaint’a! Chcesz WindowsMediaPlayer’a? Masz MPlayera! Chcesz Winampa? Masz Amarok’a! etc.
  12. Nie jestem skazany na Explorer’a – w każdej dystrybucji można wybrać jeden z wielu różnych menedżerów okien.
  13. Nie muszę martwić się o aktualność oprogramowania – system zaktualizuje je za mnie :) .
  14. Mogę jednocześnie pracować na 4 pulpitach z różnymi ustawieniami oraz na wielu kontach różnych użytkowników.
  15. Nie muszę bać się o pamięć. Linux świetnie sobie z nią radzi. Dla zainteresowanych radzę utworzyć 100000 elementową tablicę w systemie M$ Windows…

Możnaby tak jeszcze dłuuugo i barwnie…

Uwagi mile widziane, byle konstruktywne :D . W myśl zasady “No flame, no fun!”.

07
lut
08

Montowanie filmu, czyli “Praca pod M$ Winzgrozą xP” cd..

Victoria!

Udało mi się, mimo 38-stopniowej gorączki (grypa) i późnej pory (1:35) ukończyć wreszcie montaż i nagrać film na DVD.

Przy okazji kilka wskazówek-przemyśleń na temat pracy pod M$ Windows XP…

  1. WOOOOOOLNY!!! Pracując w tym systemie przez 3 godziny spokojnie można zarezerwować sobie jakieś 2 na rozmowy telefoniczne, kawę, herbatę i film na Polsacie. Jak czasem Wina dorwie “zamuł”, to potrafi nie odpowiadać przez jakieś pół godziny.
  2. Zawodny… Oprogramowanie w tym systemie, jak i sam system są pod tym względem tragiczne. Dla przykładu – końcówka montowania filmu w Movie Makerze, chcę zapisać efekty pracy, a tu krach! Program padł… I jak tu nie tracić cierpliwości…
  3. “Japierdole” – tak właśnie najtrafniej można określić wygodę szukania i korzystania z darmowego oprogramowania. Że nie wspomnę, że znakomita jego większość i tak jest płatna, gdyż wymaga rejestracji…

Reasumując; kiedy tylko skończyłem montaż filmu, przeniosłem się na Linuksa i tam bez żadnych problemów przekonwertowałem film na odpowiedni format i wypaliłem go na DVD (do czego na Winzgrozie potrzebowałem 3 różnych programów, co i tak koniec końców nie pozwoliło mi utworzyć DVD). Poniżej przedstawiam prostą instrukcję czynności do tego potrzebnych (wybiórcze tłumaczenie tego artykułu):

  1. Konwertujemy plik filmowy do MPEG-2:
  2. mencoder -oac lavc -ovc lavc -of mpeg -mpegopts format=dvd -vf scale=720:576,harddup \
    -srate 48000 -af lavcresample=48000 \
    -lavcopts vcodec=mpeg2video:vrc_buf_size=1835:vrc_maxrate=9800:vbitrate=5000:keyint=15:aspect=16/9:\
    acodec=ac3:abitrate=192 -ofps 25 -o nazwa_pliku_wyjsciowego.mpg nazwa_pliku_wejsciowego.format

  3. Tworzymy strukturę właściwą dla płyty DVD:
  4. dvdauthor -o dvd file="nazwa_pliku_wejsciowego.mpg" chapters="0,0:10,0:20,0:30,0:40,0:50"
    Możemy pominąć “chapters”, jeśli nie chcemy dzielić DVD na sekcje.

  5. Wypalamy płytę:
  6. growisofs -dvd-compat -Z /dev/dvdrw -dvd-video ./dvd/
    Pamiętamy przy tym, by /dev/dvdrw zastąpić adresem naszego nośnika DVD (w praktyce często nie trzeba niczego zmieniać :) ).

Voilá! Teraz pozostaje nam jedynie przynieść sobie popcorn, włożyć płytę do odtwarzacza i cieszyć się gotowym filmem :)

Na koniec wspomnę tylko, że warto poeksperymentować z opcjami mencodera (których ma naprawdę duuuuużo!), aby znaleźć najlepszą dla siebie konfigurację (aspekt, rozdzielczość etc.).

01
lut
08

Gentoo cd…

Uffff… Pufff….

Gentoo zainstalowany :D . No przynajmniej kernel i podstawowe usługi. Nie ma jeszcze menedżera okien oraz większości planowanych aplikacji. Wszystko jednak dołączę w swoim czasie (czyli, jak będę miał czas :D ).

Owszem, nie obyło się bez problemów. Największymi była gigantyczna (:P) temperatura laptopa oraz nieznajomość tematyki związanej z hardwarem. Wszystko do nadrobienia, aczkolwiek były problemy ze sterownikami do ethernetu (nie dołączyłem do kernela; specjalne podziękowania dla chłopaków z #gentoo.pl – szczególnie akroplas’a i Qlawy’ego ;]) i z trybem frame buffera na starcie (opcje miały inne wartości, niż w handbooku :| ) ale już wszystko w miarę działa. Dziś prawdopodobnie zabiorę się za dalsze konfigurowanie i instalowanie potrzebnych aplikacji.

A teraz trochę z innej beczki….

Mamy weekend. To niewątpliwie sukces :D . Może przez pogodę, może z innych względów, ubiegły tydzień strasznie mnie zmęczył. Gdy pomyślę o przyszłym, opadają mi wręcz ręce…

Poza tym, na horyzoncie rysują się rosnące, czarniejące sylwetki (po podliczeniu) ośmiu konkursów:

  • drugi etap Olimpiady Informatycznej Gimnazjum (ogólnopolski, nie ukrywam, zależy mi bardzo na niej),
  • Szkolna Liga Historyczna (ogólnopolski, organizowany przez czasopismo “Mówią Wieki”),
  • konkurs fizyczny (chyba ogólnopolski),
  • konkurs matematyczno-ekonomiczny (mało jeszcze o nim wiem, ogólnopolski),
  • DialNet Masters (konkurs informatyczny, ogólnopolski, drużynowy),
  • konkurs informatyczny organizowany przez LO IV w Szczecinie (ogólnopolski),
  • konkurs na prezentację regionu w języku angielskim (malo wiem, chyba ogólnopolski, drużynowy) [zrezygnowałem z niego] ,
  • kangur (stary, dobry, dobrze znany, tłumaczyć nie trzeba :P ).

Ufff… Będzie ciężko…

29
sty
08

Gentoo

“Gentoo”…. Jakże to wieloznaczne pojęcie. O ile “Ubuntu” oznacza “humanity to others”, o tyle “Gentoo” oznacza “difficuties to everyone”. Z kolei i idąc innym tokiem rozumowania, “Ubuntu” oznacza “Nie potrafię postawić Debiania”, “Debian” oznacza “Nie potrafię postawić Gentoo”, to “Gentoo” oznacza “Znajdź sobie wreszcie dziewczynę!” (lub obrazowo, acz obco, “Get a life!”). Do czego zmierzam?

Nie, tak łatwo nie będzie. Posłużę się kolejną metaforą….

Gdyby życie przedstawić jako grę, o trzech poziomach trudności (easy, normal i nightmare :P ), to stawianie Gentoo byłoby przynajmniej “difficult”. To przez co ja dziś przechodziłem, można jednak określić jedynie jako “Boss Level” na poziomie “nightmare”.

Ale po kolei. Zacznę od wczoraj, czyli od pierwszych prób z Gentoo. Zakupiłem szczęśliwie w mieście 2 płyty CD. Na jednej nagrałem DamnSmallLinuksa w wersji 4.2 (dla pewności, że do czegoś będzie można “wrócić”), a na drugiej Gentoo LiveCD 2007.0 . Jakiż to był zawód, gdy okazało się, że stary laptop (96 rocznik!!!!) ma za mało ramu do załadowania LiveCD…. Nie poddałem się jednak i pobrałem Minimal- 56-megową wersję, zawierającą jedynie konsolę i podstawowe aplikacje dzięki którym przy sprawnym połączeniu o dużej przepustowości, można system zainstalować. Przeczekałem noc, przeżyłem dzień szkoły (który nawiasem mówiąc zakończyłem w połowie, przez ekscesy związane ze stanem jelit po kuracji antybiotykowej), zakupiłem płytę i około 14-tej rozpocząłem instalację Gentoo…

I się zaczęło. Z początku było nieźle. Trzeba przyznać, że oficjalny handbook Gentoo jest najlepszym faq-howto jakie w życiu widziałem. W pełni spolonizowany, dokładny, zawierający odnośniki do pełnych list poleceń, flag etc, etc…

Plusem, który od razu rzucił się w oczy przy pierwszych krokach z konsolowym “minimalem” była konsolowa przeglądarka internetowa (tak! przeglądarka internetowa!) links. Majstersztyk ;] . Przebija IE5, mimo że nie ma X-owego/Explorerowego GUI ;) .

Pierwsze problemy zaczęły się przy próbach budowania drzewa pakietów dla Portage, aplikacji sterującej Gentoo (w grubym skrócie).

Do zbudowania tego drzewa, potrzebne były pliki z internetu, który mimo działającego linksa, nie chciał działać dla niektórych aplikacji. Nie wiedziałem tego jednak. Domyśliłem się dopiero po kilku próbach z różnymi adresami serwerów i sprawdzeniu paru dodatkowych opcji (dlatego ważna prawda: -h/–help nie gryzie!) i doszedłem do źródła problemu. Te, jak zawsze przy moim routerze siedziało w DNS-ach. Wystarczyła mała korekta /etc/resolv.conf (wpisanie adresów serwerów DNS “na sztywno”), zablokowanie możliwości zmian w resolv’ie i voilà! Śmigało ;]

// Wiem, że bloga czytują też laicy- DNS to specjalny rodzaj serwera zamieniający domenę (w grubym skrócie to co wpiszemy w przeglądarkę), na adres IP (4 liczby z zakresu 0-255, oddzielone kropkami, np.: 127.0.0.1), dzięki któremu możemy oglądać strony www. Resolv.conf zaś, to plik w Linuksie, który adresy tych serwerów przechowuje.

To jednak nie był koniec moich problemów… Laptop jest stary, zakurzony i łatwo się przegrzewa. Wiedziałem o tym wcześniej i chłodziłem go jak się dało. Niestety. Na pewnym etapie instalacji, po prostu się wyłączył (BIOS ma funkcję kontroli temperatury).

Byłem wściekły. Uczuciem, które brało jednak górę nad złością, był strach – Czy wszystkie poprzednie operacje poszły na marne? Dzięki Bogu nie ;] . Wszystko dzięki specyficznemu  typowi instalacji Gentoo, który właściwie w niczym nie przypomina instalacji… Dostajemy konsolę, komendy, howto i musimy pobierać i rozpakowywać potrzebne pliki. Następnie kompilujemy kernela, środowisko graficzne i różne inne fajne rzeczy :P .

Do czego zmierzam? A no do tego, że miałem już gotowy system plików i partycje oraz konto na nich. Wystaczyło tylko zamontować wszystko w odpowiednich miejscach, chrootować się i walczyłem dalej. Teraz jednak byłem przezorniejszy. Obłożyłem gorącego laptopa lodem (w ręcznikach). Działało! Działało… Już nie działa. Czemu? A bo, żeby zmniejszyć wydzielanie ciepła wyłączyłem zasilanie i zapomniałem zupełnie o maksymalnym czasie działania baterii (1.5h?). Efektem czego, przy wyborze opcji do kompilacji kernela (dzięki Bogu nie w czasie kompilacji!),ujrzałem czarny ekran…

Myślałem, że rozwalę ten sprzęt… Ale nic, pozostaje mi zostawić to na jutro. To nawet dobrze, bo lód mi się kończyl… :P :/ . Poza tym zdążę zebrać więcej informacji o sprzęcie i kompilacja będzie profesjonalniejsza (choć pewnie nie ideał ;]).

Podsumowując, co już mam:

-popartycjonowany dysk,

-system plików,

-drzewo do Portage,

-źródła kernela,

-polską stronę kodową,

-punkt bezpiecznego powrotu do instalacji ;] .

Więc jutro zaczynam od kompilowania kernela… A dziś trzeba zrobić angielski i przynajmniej jedno łatwe zadanie z MAIN’a…

25
sty
08

Wyniki OIG!

Stało się!

Udostępniono wyniki pierwszego etapu Olimpiady Informatycznej Gimnazjum (07/08).

I dostałem się! :] Nie ukrywam, mimo zaledwie 135-ciu punktów, cieszę się z wyników. Zawsze mogło być lepiej ale warto wziąć pod uwagę następujące fakty:

  • jestem samoukiem (p. Burakowska [hail!] nieraz pomagała mi mniej lub bardziej, ale nie ukrywajmy, 5 lat programowania na “własną rękę” o czymś świadczy),
  • C++ znam od tych wakacji,
  • przed przystąpieniem do konkursu byłem zupełnie zielony w algorytmice,
  • i parę innych, których nie pamiętam :P .

Poza tym jestem mniej-więcej w połowie rankingu Jak wyliczyła moja coraz pozytywniej zaskakująca mnie koleżanka, mam 96-te miejsce na 191 uczestników, którzy przeszli do drugiego etapu, co jak na pierwszy start jest wynikiem, imo, przynajmniej dobrym ;] .

Przy okazji chciałbym pogratulować Perfectowi oraz wszystkim innym przejścia do kolejnego etapu.

Dobra, chwalmy się dalej :P . Zbadanie rankingu nieocenionym [Ctrl+F] wykazało, że jestem jedyną osobą z Olsztyna, która przeszła. Z Warmii i Mazur mam wynik najlepszy, były jeszcze 2 osoby z Biskupca i jedna z Gołdapi [gratuluję]. Nie oszukujmy się, nasze województwo pod kątem informatyki-algorytmiki leży i kwiczy…

Warto zwrócić uwagę na “fabryki olimpijczyków” takie, jak np Gimnazjum nr 24 w Gdyni (17 osób przeszło, w tym jedna z 500, jedna z 479 pkt).

Biorąc pod uwagę te fakty, myślę, że jest się z czego cieszyć ;].

Wyniki są dostępne tu: [www]

Dobra, wracając już do normalnego stanu psychofizycznego, chciałbym dziś rozpocząć kampanię na rzecz promowania Linuksa. Zacznę od pokazania , że Linux naprawdę może być ładny!

[screen1] [screen2] [screen3]

Napomknę jedynie, że screeny są wykonane przeze mnie i ukazują mój system operacyjny [Fedora Core 6] :)

Na koniec prośba do wszystkich użytkowników Linuksa – podrzucajcie co ciekawsze screeny z waszych dystrybucji!