Posty otagowane ‘Windows

07
lut
08

Montowanie filmu, czyli “Praca pod M$ Winzgrozą xP” cd..

Victoria!

Udało mi się, mimo 38-stopniowej gorączki (grypa) i późnej pory (1:35) ukończyć wreszcie montaż i nagrać film na DVD.

Przy okazji kilka wskazówek-przemyśleń na temat pracy pod M$ Windows XP…

  1. WOOOOOOLNY!!! Pracując w tym systemie przez 3 godziny spokojnie można zarezerwować sobie jakieś 2 na rozmowy telefoniczne, kawę, herbatę i film na Polsacie. Jak czasem Wina dorwie “zamuł”, to potrafi nie odpowiadać przez jakieś pół godziny.
  2. Zawodny… Oprogramowanie w tym systemie, jak i sam system są pod tym względem tragiczne. Dla przykładu – końcówka montowania filmu w Movie Makerze, chcę zapisać efekty pracy, a tu krach! Program padł… I jak tu nie tracić cierpliwości…
  3. “Japierdole” – tak właśnie najtrafniej można określić wygodę szukania i korzystania z darmowego oprogramowania. Że nie wspomnę, że znakomita jego większość i tak jest płatna, gdyż wymaga rejestracji…

Reasumując; kiedy tylko skończyłem montaż filmu, przeniosłem się na Linuksa i tam bez żadnych problemów przekonwertowałem film na odpowiedni format i wypaliłem go na DVD (do czego na Winzgrozie potrzebowałem 3 różnych programów, co i tak koniec końców nie pozwoliło mi utworzyć DVD). Poniżej przedstawiam prostą instrukcję czynności do tego potrzebnych (wybiórcze tłumaczenie tego artykułu):

  1. Konwertujemy plik filmowy do MPEG-2:
  2. mencoder -oac lavc -ovc lavc -of mpeg -mpegopts format=dvd -vf scale=720:576,harddup \
    -srate 48000 -af lavcresample=48000 \
    -lavcopts vcodec=mpeg2video:vrc_buf_size=1835:vrc_maxrate=9800:vbitrate=5000:keyint=15:aspect=16/9:\
    acodec=ac3:abitrate=192 -ofps 25 -o nazwa_pliku_wyjsciowego.mpg nazwa_pliku_wejsciowego.format

  3. Tworzymy strukturę właściwą dla płyty DVD:
  4. dvdauthor -o dvd file="nazwa_pliku_wejsciowego.mpg" chapters="0,0:10,0:20,0:30,0:40,0:50"
    Możemy pominąć “chapters”, jeśli nie chcemy dzielić DVD na sekcje.

  5. Wypalamy płytę:
  6. growisofs -dvd-compat -Z /dev/dvdrw -dvd-video ./dvd/
    Pamiętamy przy tym, by /dev/dvdrw zastąpić adresem naszego nośnika DVD (w praktyce często nie trzeba niczego zmieniać :) ).

Voilá! Teraz pozostaje nam jedynie przynieść sobie popcorn, włożyć płytę do odtwarzacza i cieszyć się gotowym filmem :)

Na koniec wspomnę tylko, że warto poeksperymentować z opcjami mencodera (których ma naprawdę duuuuużo!), aby znaleźć najlepszą dla siebie konfigurację (aspekt, rozdzielczość etc.).

05
lut
08

Praca pod M$ Winzgrozą xP

Nie ma jak projekt na WOS. Uparliśmy się, że będzie film… I będzie film. A kto go zmontuje?

No któżby inny niźli ja…

I jak zwykle nie obywa się (jestem w trakcie montażu) bez problemów.

Najpierw kamera odmawiała posłuszeństwa. Trzeba było oddać informatykom, żeby wydarli filmy z jej dysku twardego (:D).

Kiedy już to było załatwione, trzeba było konwertować pliki mpg na avi, bo Linuksowy Kino mpg-ów nie obsługuje. Nawet po konwersji, Kino okazał się bezradny wobec filmów do edycji. Wtedy to, ze względu na brak czasu, musiałem przełknąć swoją dumę i włączyć M$ Winzgrozę.

Nadszedł moment, dla którego jedynie trzymam jeszcze Win na dysku. Moment w którym przez niezgodność typów, brak czasu czy jakikolwiek inny czynnik będę skazany na pomocną dłoń z Redmond…

Po uruchomieniu od dawna nieużywanego Windowsa XP, doznałem szoku… Pierwsza myśl-”Jak ten system mógł mi się kiedyś podobać!?”. Pixeloza, sztywne, brzydkie okna, idiotyczne kolory i ta genialna funkcjonalność. No nic, przemogłem się jakoś i zabrałem się do pracy z Movie Makerem.

Wszyscy, którzy tak jak ja, mieli okazję wypróbować WinXP w 2001 roku, pamiętają zapewne funkcjonalność tego programu… Faktycznie, w pierwszej wersji program potrafił się nagle wyłączyć i całą pracę “pioruny łogniste, siarczyste” i uwalnianie zajętej przez program pamięci RAM wspólnymi siłami trawiły zostawiając użytkownika w stanie bliskim desperacji. Można śmiało powiedzieć, że teraz jest lepiej. Owszem, bugi są. Nawet niemało. Z programem można już jednak mniej  lub bardziej współpracować.

Sama współpraca z programem, to jednak nie wszystko. Jest przecież jeszcze system działający w tle. A ten zdawał się działać zupełnie odwrotnie do moich poleceń…

Dla przykładu:

Kiedy go uruchomiłem, kazał się wyłączyć (uruchom ponownie, aktualizacje).

Kiedy uruchomiłem odtwarzanie filmu, odtwarzanie zatrzymało się i nie chciało ruszyć dalej.

Kiedy uruchomiłem Windows Movie Makera, ten się nie uruchomił (musiałem zabić proces).

I tym podobne….

No i oczywiście, na każdym kroku z ekranu aż cieknie komercja. Dla przykładu zapisywanie gotowego filmu w Movie Makerze… Zgadnijcie jaki format? No jakiżby inny, jak nie WMV! A jest przecież tyle LEPSZYCH alternatyw….

Trzymajcie za mnie kciuki – wojuję dalej. Dzień sądu, pokaz premierowy już we czwartek…